W kręgu łódzkiej awangardy

Łódzkie Muzeum Sztuki jest ewenementem nie tylko wśród polskich, ale także międzynarodowych placówek gromadzących nowoczesną sztukę. Przechowuje ono ponad 10 tys. prac.
Przez wiele lat jego siedzibą był jeden z pałaców rodziny Poznańskich przy Więckowskiego 36, jednak od ubiegłego roku najciekawsze zbiory kolekcji oglądać można w nowym budynku na terenie Manufaktury. Nowe muzeum - MS2 - zajęło zrewitalizowaną tkalnię, w przestrzeni której odnalazło zupełnie nowe możliwości wystawiennicze. Dziś można tu nie tylko oglądać zbiory, ale także wziąć udział w warsztatach i wykładach przybliżających idee nowoczesnej sztuki.

Nie sposób podczas jednej wycieczki obejrzeć wszystkich prac zgromadzonych w MS2, jednak poszukując klucza, według którego planować możemy wyprawę w świat sztuki warto sięgnąć do korzeni samej kolekcji – działalności artystycznej dwojga łódzkich artystów: Władysława Strzemińskiego i Katarzyny Kobro. Zbiory muzeum wywodzą się bowiem z Międzynarodowej Kolekcji Sztuki Nowoczesnej, prac polskiej i międzynarodowej awangardy, które znajdowały się w posiadaniu grupy artystów, m.in. Strzemińskiego i Kobro. Po wojnie zbiór ten był systematycznie uzupełniany, od 1945 r. są w nim również dzieła małżeństwa, stanowiące najbardziej „łódzki” wkład w nowoczesny nurt.
Dzieje Władysława Strzemińskiego i Katarzyny Kobro to dzieje twórczych poszukiwań pary artystów. Ich naukowe i artystyczne dziedzictwo jest tym cenniejsze, że ocalałe z burzy ciężkich przejść małżeństwa zmagającego się z ciężarem wojny, a potem socjalistycznej cenzury, biedy, choroby i wyniszczającego konfliktu. Wierność własnym ideałom pozwoliła zachować rzeźby, obrazy i projekty otwierające nowy rozdział w myśleniu o sztuce, podnoszącym Łódź - środowisko pracy Strzemińskiego i Kobro- do godności liczącego się ośrodka nurtu nowoczesnego.
Kim byli twórcy łódzkiej awangardy ?
„Łódź jest dostatecznie dużym miastem, by decydować o rozwoju sztuki w Polsce, a nie tylko w samej Łodzi. Wskutek obniżenia malarstwa i jego waddlowego kierunku rozwoju w Warszawie wytwarza się konieczność zabrania głosu przez m. Łódź celem przeciwdziałania epigonizmowi warszawskiemu. Łódź ma warunki rozwoju sztuki na przyszłość lepsze niż Warszawa.”

Strzemiński był malarzem i teoretykiem sztuki. W 1932 r. otrzymał Nagrodę Artystyczną Miasta Łodzi. Podczas wręczania jej doszło do skandalu, co jeszcze wyraźniej obrazuje trudności z jakimi zmagać się musiała nowoczesna myśl Strzemińskiego. W chwili wręczania nagrody, Wacław Dobrowolski dyrektor szkoły malarstwa i rysunku zaczął głośno przemawiać przeciwko laureatowi nagrody, a jego zwolennicy rozwinęli transparent „Precz z trucicielami sztuki polskiej”. Przez prasę łódzką przetoczyła się fala dyskusji o roli sztuki nowoczesnej. Dominowały niechętne wypowiedzi. Po stronie Strzemińskiego opowiedział się gazeta Głos Poranny. Odpór malkontentom dali przyjaciele artysty Julian Przyboś (tekst „Hucuły sztuki”) i Leon Chwistek – „Imperatorzy terroru kulturalnego”.
Wysokość nagrody wynosiła 10 tys. złotych ( pensja nauczycielska w tym czasie to 150 złotych miesięcznie).

Komponując przestrzeń
Osiągnięcia Strzemińskiego i Kobro to przede wszystkim rewolucyjna idea funkcjonalności przestrzeni. Kobro zrezygnowała z tradycyjnej rzeźby – zwartej bryły – na rzecz geometrycznej kompozycji przestrzennej. Wiele uwagi poświęcała kompozycji przestrzeni architektonicznej widząc w niej sposób na uproszczenie życia. Idealny budynek, taki w którym człowiek najlepiej by się czuł miał uwzględniać tzw. rytmy plastyczne które współgrałyby z rytmem poruszania się.
Strzemiński i Kobro uważali, że aby zachować jedność przestrzenną należy stosować kolory, które mają największą rozmaitość zawartej w nich energii. Takimi kolorami są: czerwony, niebieski, żółty oraz czarny i biały. Ciekawym przykładem budynku funkcjonalnego, mającego uwzględniać potrzeby człowieka, była stworzona przez Kobro makieta „przedszkola funkcjonalnego”, której zdjęcie (oryginał zaginął) oglądać można w MS2.
Unizm – co jest istotą malarstwa?
Jako teoretyk sztuki, ale również jako artysta, Strzemiński dążył do odpowiedzi na pytanie, co jest istotne w procesie malarstwa. Rezultatem tych poszukiwań była sformułowana w 1927 r. teoria unizmu, rewolucjonizująca klasyczne podejście do obrazu. Według Strzemińskiego istotą dzieła malarskiego nie była treść, zawarta w niej opowieść, siła dobranych kolorów, dynamika czy kontrast, jak miało to miejsce np. w sztuce barokowej. Sednem malarstwa miało być jedynie kształtowanie faktury farby na płótnie. To jedyny mechanizm procesu tworzenia na który, zdaniem Strzemińskiego malarz może mieć wpływ. W dążeniu do realizacji swojej tezy Strzemiński stworzył cykl obrazów, „bez treści”, w których istotna jest tylko farba i sposób w jaki układa się na przestrzeni płótna. Oglądając te niezwykłe prace w Muzeum Sztuki pamiętać należy o tym, że żadna z nich nie spełnia w stu procentach założeń unizmu, który, choć spójny i konsekwentny jako teoria, okazał się nie do zrealizowania w praktyce.

Strzemińskiemu nie udało się stworzyć obrazu „czysto unistycznego”. Zauważył bowiem, że każdy sposób rozmieszczenia farby, kierunki w jakie biegną jej warstwy, jej grubość, gęstość, obecność cienia, dobór koloru nasycają obraz treścią, zatem już wybiega poza to jest istotą malarstwa. Jego teoria „żyje” póki jest teorią, nikt jednak dotąd nie stworzył perfekcyjnie unistycznego obrazu.
Powidoki – obraz, który zostaje
Zupełnie inny nurt twórczości Strzemińskiego reprezentuje, stworzony w latach 40. cykl „powidoków”. Punktem wyjścia było optyczne zjawisko – sposób w jaki jasno oświetlony lub intensywnie barwny obiekt „zapisuje” się przed oczami po długotrwałym wpatrywaniu. Dla Strzemińskiego mechanizm ten był punktem wyjścia do rozważań, w jaki sposób obiekt malarski (model) „utrwala się w artyście”, w jego pamięci, psychice, emocjach, zmysłach. Jeden z najciekawszych powidoków, jaki oglądamy w MS2 to „Rudowłosa”. Kimkolwiek była modelka Strzemińskiego, jej widok przetrwał w nim jako kompozycja subtelnych, chociaż skontrastowanych barw, z których wydobywa się przykuwający jarzącą czerwienią punkt - kobiece usta…

Akty Kobro – powrót do klasyki?
Wśród prac Katarzyny Kobro zaciekawiają kobiece akty rzeźbiarskie. Zaskakująco odchodzą od artystycznych założeń Kobro – to jakby powrót do klasycznej rzeźby, zamkniętej, zwartej bryły. Mówiąc o kobiecości, intymności, po prostu o sobie, artystka nie waha się odrzucić swojej teorii rzeźby nowoczesnej, przestrzennej. Jej wielkość ujawnia się tutaj w umiejętności opowiadania o sobie, także przez zdolność do … rezygnacji z siebie.
O Strzemińskim i Kobro dzisiaj
Z uwagi na opór jaki wywoływały w PRL prace Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego ich twórczość, a nawet same nazwiska artystów przez wiele lat były zapomniane. Powrót do ich założeń widać dopiero pod koniec lat 80. W Łodzi twórczo pragnie je kontynuować Akademia Sztuk Pięknych, w którą przekształciła się PWSSP.

Opracowanie: Katarzyna Zielińska, Andrzej Janecki
(5 lutego 2009)
Źródła: Muzeum Sztuki w Łodzi; Nika Strzemińska "Miłość sztuka i nienawiść"
Zdjęcia: Muzeum Sztuki w Łodzi, Archiwum UMŁ

















